Przejdź do komentarzyM. Sałtykow-Ssiedrin - rozdz. VII Bilans - i wypłata/7
Tekst 221 z 227 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-07-14
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń24

Kukiszew tymczasem działał na tyle zręcznie, że zdołał do swych karesów wciągnąć także publiczność, która jakoś raptem domyśliła się, że to on tutaj rządzi i że panna Pogorielska I *) (a tak ją anonsowano na afiszach teatralnych) żadna w końcu *freja*, żeby się tak na niedotykalską zgrywać. Uformowała się cała partia, która za swój cel obrała okiełznanie tej czarnej owcy. Zaczęto od tego, że stali zakulisowi bywalcy przestali zachodzić do jej garderoby a uwili sobie nowe gniazdo w sasiedztwie, przez ścianę, u panny Nalimowej. Następnie - nie ujawniając zresztą wprost wrogich działań - zaczęli okazywać pannie Pogorielskiej I podczas jej występów tak zabójczą rezerwę, jakby na scenie pojawiała się nie główna bohaterka a jakaś wszystkim na pamięć znana statystka. W końcu wymogli, by anteprener**)  odebrał Aniusi niektóre role i oddał je Nalimowej. Co najciekawsze, w całej tej tajnej intrydze najaktywniejszy udział wzięła Liubusia, dla której Nalimowa była szpiegiem i powiernicą.


U schyłku lata Aniusia raptem ze zdumieniem ujrzała, że zmusza się ją do grania roli Oresta w *Pięknej Helenie* i że z dawnych pierwszoplanowych ról pozostała jej jedynie Pericola, i to tylko dlatego, że sama Nalimowa w tej sztuce nie odważyła się z nią rywalizować. Ponadto dyrektor powiadomił ją, że z powodu ochłodzenia nastrojów widowni co do jej osoby, pensja jej została okrojona do 75 rubli miesięcznie z jednym półbenefisem na rok.


I Aniusia stchórzyła, gdyż przy takich zarobkach musiałaby wyprowadzić się z hotelu do noclegowni. Napisała listy do kilku teatrów, proponując swoje usługi, lecz zewsząd nadeszła odpowiedź, że obecnie i bez niej od Pericol nie można się wprost opędzić, a że w dodatku z wiarygodnych źródeł wszystkim już wiadomo, jaka jest frechowna i kapryśna, to podobny angaż tym bardziej nie rokowałby nadziei na sukces.


Nieszczęsna przejadała ostatnie swe grosze. Jeszcze tydzień - i nie ustrzegłaby się noclegowni jak panna Horoszawina, grająca Parfienisę i korzystająca z nadzoru  policjanta kwartału. Zaczęła ogarniać ją rozpacz, tym bardziej, że do jej numeru każdego wieczoru jakaś tajemnicza ręka podrzucała liścik wciąż tej samej treści: *Perikola poddaj sie! Tfuj Kukiszew*. I oto w tej ciężkiej godzinie próby całkiem nieoczekiwanie wpadła do niej do hotelu Liubusia.


- Powiedz mi z łaski swojej, dla jakiego to księcia ten swój skarb tak strzeżesz? - spytała krótko.


Aniusia stropiła się. Przede wszystkim poraziło ją to, że i batiuszka wopliński, i siostra słowa *skarb* używają w tym samym sensie. Pop tylko widział w nim *osnowę*, a Liubusia patrzy na to jak na kompletną bzdurę, z której powodu nota bene *te podlece-chłopy* potrafią dojść do całkowitego zbaranienia.


Mimowiednie więc siebie zapytała: czymżeż jest, w rzeczy samej, ten jej dziewiczy skarb? czy istotnie jest to skarb? i czy warto go tak strzec? - i, niestety, na pytania te nie znalazła zadowalającej odpowiedzi. Z jednej strony jakby wstyd zostać bez tego, z drugiej zaś... ach, do diaska! czy to możliwe, żeby cały sens, cała wartość jej życia na tym jedynie miały polegać, żeby przez wszystkie te lata walczyć o skarb?


- Tylko przez pół roku zdążyłam zgromadzić 30 papierów wartościowych, - ciągnęła tymczasem Liubusia, - a drogich kosztowności jeszcze ile... Patrz, jaką mam suknię!


Przy czym zakręciła pirueta, zademonstrowała siebie najpierw z przodu, potem z tyłu i pozwoliła obejrzeć się ze wszystkich stron. Suknia była naprawdę i droga, i pięknie zszyta: prosto od M-me Minangoix z samej Moskwy.


- Kukiszew jest dobry, - znowu zaczęła, - on ciebie jak lalkę wystroi i pieniędzy da. A teatr można też i całkiem odstawić... starczy ci już tego!

- Nigdy! - gorąco zaoponowała Aniusia, która jeszcze nie zapomniała tych studenckich zachwytów *święta sztuka!*

- Możesz przecież zostać, jak chcesz... Tamte swoje zarobki na powrót odzyskasz i znowu wyprzedzisz Nalimową.


Aniusia nic nie odrzekła.


- To pa! Nasi tam na dole na mnie czekają. I Kukiszew z nimi. To jak? Jedziemy?


Ta jednak nadal milczała.


- To pomyśl, jeśli jest o czym... A jak się rozmyślisz - przyjdź! Żegnaj!


.................................................


*) panna Pogorielska I - czytamy *panna Pogorielska Pierwsza*;

**) anteprener - projektodawca i inwestor teatralny w jednej osobie


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×