Przejdź do komentarzyKobieta o poranku
Tekst 14 z 11 ze zbioru: Bez tytułu
Autor
Gatunekfantasy / SF
Formaproza
Data dodania2020-10-01
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń229

Punktualnie o godzinie szóstej zadźwięczał budzik w telefonie. Jednocześnie  w sypialni zrobiło się widno, ponieważ  rozsunęły się rolety. Promienie słońca  wkradły się do pokoju.

Ania  niechętnie otworzyła oczy. Tak jej dobrze było w miękkiej pościeli.

- Jeszcze trochę pośpię - pomyślała  i zamknęła oczy.Z sufitu opadła metalowa macka, szturchając ją boleśnie w ramię, a  donośny  głos dobiegający  gdzieś z sufitu powitał ją słowami :

- Dzień dobry, Aniu.Czeka cię dziś dobry dzień. Dziś czwartek, szesnasty września, trzytysięcznego  pierwszego roku, temperatura powietrza dwadzieścia stopni Celsjusza ciśnienie atmosferyczne 1100 hPa,  ciepło i słonecznie. Przewidywane opady - zero, wiatr - cztery km na godzinę.

Dziewczyna  odwróciła się w drugą stronę i przesunęła w inny kąt posłania. Wtedy łóżko uniosło się z jednej strony, tworząc równię pochyłą i dziewczyna spadła na puszysty  dywan.

- No, dobrze, wstaję - mruknęła, podciągając  łokcie  z miękiiego podłoża, po czym poczłapała boso do łazienki.   Szczoteczka nasączona pastą do zębów zawisła w powietrzu nad umywalką. Ania chwyciła ją zręcznie. Po umyciu zębów wskoczyła pod prysznic, pod którym  miękkie włosie szczotki  masowało jej ciało, a wraz nim popłynęła strużka pachnącego płynu do kapieli.Metalowe dłonie umieszczone  przed kabiną trzymały rozpostarty duży ręcznik. Dziewczyna złapała go w pośpiechu.. Znad umywalki wysunęły się kosmetyki i grzebień.Dzięki permanentnemu makijażowi, dziewczyna nie musiała się malować. Dłonie z metalu nałożyły i rozsmarowały krem do twarzy i warstwę  make - upu, a następnie wybrana przez nią pomadka pociągnęła  jej usta delikatną smugą koloru. Na dziś  Ania wybrała malinowy róż. Ułożone przed chwila  włosy wyglądały całkiem porządnie, więc dziewczyna nacisnęła guzik do szafy. Leżało tam na półkach mnóstwo opakowań, które z daleka przypominały dezodorantyw aerozolu. Mieściły się w nich ubrania: sukienki, płaszcze, marynarki, spódnice. Ania wybrała dziś klasyczny szary kostium,  w którym zawsze  czuła się najlepiej. Wyciągnęła opakowanie i spryskała ciało jego zawartością. Gazowa poświata zamieniła się po zetknięciu z tlenem w szary materiał.

.-  A gdzie rajstopy? -  wpadła w panikę, bo zapomniała, gdzie  położyła  tubkę.

- Rajstopy! - powtórzyła, unosząc głowę.

Z najwyższej półki sfrunęła tubka prosto do jej otwartej dłoni. Nie przejmowała się wcale, że zrobi paznokciem dziurę  w rajstopach. Wieczorem przecież same znikną.

Poczuła zapach kawy. Robot kuchenny nie zawiódł.Pomknęła do kuchni, przedtem nakładając z sąsiedniej tubki  szare szpilki na niedużym obcasie.

Nie zdąży zjeść śniadania. Kawa z filiżanki smakowała dobrze, I jeszcze kęs omletu,bo.trzeba było już wychodzić. W przedpokoju  metalowe dłonie podały jej torebkę.

- Znów  do pracy. Dobrze, że jutro weekend - westchnęła ciężko i zamknęła za sobą drzwi mieszkania.


  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
No to wybiegłaś w przyszłość... ;) Widać, że kobiety nadal mają takie same przyzwyczajenia, wymagania. Ja wolałabym jednak liczyć tylko na siebie, nie na metalowe roboty. :D
avatar
MichalszkaKCz,dzięki za przeczytanie. No,fakt, mogłyby się zepsuć.
avatar
Od zarania dziejów JEDEN tak naprawdę mamy problem: czym umyć zęby, w co się ubrać i dokąd pójść na bal
© 2010-2016 by Creative Media
×