Przejdź do komentarzyFałszywi idole
Tekst 236 z 255 ze zbioru: Czarcie kopyto
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2018-07-19
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń728

Fałszywi idole


Ludzie zwykle mają idoli, a zwłaszcza dzieci ich mają. Skądinąd wiadomo, że na starość się dziecinnieje. Ja nie, to znaczy nie mam i nie miałem idoli, choć jestem dziecinny. Za to uwielbiałem Teklę – wdowę krzyżacką i Gargamela – pogromcę niebieskiego łajdactwa. Jednak jeśli ktoś pomstował na Teklę lub Gargamela, to nigdy nie miałem pragnienia by sprawić mu łomot, albo chociaż stanąć w ich obronie. Śmiałem się tylko. Już wtedy widziałem, że nerwy co poniektórych biorą. Już dobrze, Tekla zła, Tekla be, Tekla fuj! Gucio cacy. Też by przespał stan wojenny, ale jakby się w końcu obudził, to też by wolał, żeby było po staremu. Gucio! I jeszcze raz Gucio! Co? Gucio! To se pogadalim, jak wyborca z wyborcą, nie?


Nie tak dawno na koncercie jednego z raperów, jakiś klient, który miał bilet, pokazał fucka, znaczy środkowy palec. Nie jest jasne po co, ale każdy raper zna ten gest, więc wykrzyknął: „pokażcie mu”! No i poszło. Cudem chłopaka odratowano. Znak to, że idol jest jak to, co zostało po Jezusie. Weźmy następującą sytuację: Legion tratuje kopytami krzyż w publicznym miejscu. Mmm! Nikt by nie musiał szczuć, zadziała instynkt. Ale jeśli Legion tratowałby wizerunek islamskiego zamachowca stylizowanego na Mahometa, to już wielu Polakom by się podobało. Jeślibym dodatkowo chłostał go świńskim ogonem i polewał świńską krwią, to byłoby super. Niestety bezczeszczenie tych symboli jest zabronione, a przecież jest wiele innych symboli, które wyryły się w zbiorowej świadomości i można je bezkarnie profanować. Za niektórymi z nich również kryją się idole. Sam zamierzam wprowadzić kilka nowych symboli, ale o tym kiedy indziej.


Powyższy wstęp skonkluduję: lecą fani z pazurami!

Mam na myśli spędy agitacyjne. Otóż polityka polega na agitacji, wiecznych wojażach w celu lansowania własnej osoby i formacji politycznej, którą się reprezentuje. Wszyscy to robią, a kto nie, ten jest czyimś lokajem po prostu. No, są i tacy. Nie lansują się ze swoim objazdowym cyrkiem. Najczęściej wyciągnięci z kapelusza. Kapciowi. Niezwykle usłużni. Dyspozycyjni. Za komuny też były takie spędy, tyle, że obowiązkowe. Pamiętam jeden z nich. Wytypowani uczniowie musieli ułożyć po pytaniu, które następnie sprawdzała pani, a potem na sali wstać i wyrecytować pytanie. Mnie wyprowadzono w trakcie, bo stałem z najgorszym szkolnym bydłem na końcu i gwizdaliśmy. Towarzysze musieli zrobić przerwę, ale potem mogli pierdolić dalej. Nie wiem, po co ludzie dzisiaj chodzą na takie spędy, skoro nie ma przymusu, ale faktem jest, że chodzą. Mam wrażenie, że jak na mszę. Ostatnio jakaś kobieta wyjęła z torebki czerwoną kartkę podczas nabożeństwa pod przewodem premiera Morawieckiego. Mnie to bawi, ale uczestnicy liturgii natychmiast rzucili się na nią i wyrwali tę kartkę. Potem wyjęła drugą (cwana, wiedziała co będzie), a oni znowu jej wyrwali. Za trzecim razem to już wywlekli z tymczasowej świątyni i oddali w ręce bezradnej policji. Wcześniej, zdaje się na spędzie z Czarneckim wlekli jakiegoś kodziaża, który dostał padaczki, a jak ktoś wołał: lekarza!, to wierni odpowiadali, że: niepotrzebny! Podobno przed atakiem coś wybełkotał przeciw PiS. Dlatego czuję, że spędy z politykami dobrej zmiany, to nabożeństwa, a nos mam w tych kwestiach dobry.


Dlatego też, ośmielam się wołać:


Karle nasz, któryś jest w bunkrze

nieś się imię twoje;

przyjdź wymię twoje;

bądź ochronka twoja jako w bunkrze tak i poza nim;

kartki na żywność daj nam wreszcie;

i dopuść nas do samosądów,

jako i my dopuszczamy ciebie do naszych winowajców;

i nie wódź nas na pokuszenie zachodnim dobrobytem,

ale nas zbaw od tych widoków.

Amen.


Oto karzeł polski, który gładzi grzech ciasnoty umysłowej!

Błogosławieni, którzy stawili się na ucztę karzełka.

Karle, nie jestem godzien abyś przeszedł do mnie,

ale powiedz tylko słowo, a pójdę za tobą na kolanach.

Niech was błogosławi zawiść, chciwość i nienawiść.

Idźcie, ofiara spełniona.

Karłu niech będą dzięki!

  Spis treści zbioru
Komentarze (6)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Cóż mam dodać? Nie trzeba. Cóż komentować? Błędów nie zauważyłem, felieton stylistycznie i treściowo znakomity. Zwłaszcza "wołanie".
Tak i kończę komentarz.
avatar
Refleksyjnie, a dlaczego?
Ponieważ przypomniała mi się pewna ciekawa historia.
Otóż, po śmierci Stalina zapanowała w Polsce trochę inna atmosfera. W roku 1956 poznańscy robotnicy wyszli na ulice z hasłami: wolność słowa i wyborów, obniżki cen, chleba i polepszenia warunków pracy, precz z dyktaturą!
Władza ludowa nie pozwoliła sobie jednak na taką zniewagę i do miasta wkroczyło wojsko, czołgi, zmotoryzowane siły. Zginęło sporo ludzi, kilkaset zostało rannych. Wielu uwięzionych, maltretowanych, bitych. Premier Cyrankiewicz wyraźnie powiedział, że na władzę ludową nie podnosi się ręki, bo może zostać ucięta.
Wydarzenia poznańskiego czerwca utrzymywano w tajemnicy, bez rozgłosu, aby nie sprowokować ludzi w innych miastach kraju. Jednak nie była to prostą procedurą, ponieważ robotnicy poznańscy nie bez przyczyny wybrali czerwcowy dzień. Wtedy w Poznaniu odbywały się targi i było sporo ludzi, także gości z zagranicy.
Wieść o strajku w Polsce Ludowej szybko się rozniosła. Partia ogłosiła komunikat o imperialistycznej propagandzie, która zasiewa wrogość w narodzie. Polska stała się przedmiotem rozmów na arenie miedzynarodowej. PZPR ogrniczyła swoje bezgraniczne wpływy na rozwój szkolnictwa i rolnictwa.
Poznański czerwiec stał się symbolem wolności i odwagi, która była coraz częściej tłamszona w PRL.

Nigdy nie miałam idoli i nie będę miała.
Nigdy nie napisałam w necie tekstu, komentarza, wiadomości, których mogłabym się wstydzić.

To bardzo dobry tekst, Legionie.
avatar
Dziękuje wszystkim.

Arsenie, to się nazywa kopaniem po jajach. To dopiero początek. Zanim skończy się dobra zmiana (choć przyjmuję do wiadomości, że nigdy się nie skończy), Polacy będą mieli elegancko przekopane jaja. Tak musi być, aby każdy zrozumiał, że nie da się wszystkich Polaków ubrać w chomąta i orać nimi pole na pożytek dobrej zmiany. To niemożliwe, choć niektórzy wierzą, że możliwe. Dlatego trzeba im udowodnić, że niemożliwe.

A jeśli straszysz celą, to wiedz, że wkrótce kopać będą niewidzialne kopyta i malować wulgarne napisy - niewidzialne ręce. Także na obiektach sakralnych. Bramy piekła zostały otwarte. Na oścież, Arsenie.
avatar
Posiadanie idola jest schedą po dzieciństwie prenatalnym. Trzeba mieć jakiś wzorzec, by stanąć na 2 nogach, inaczej byś pełzał tylko na czworakach
avatar
Poszukiwanie autorytetu to próba odnalezienia się w tłumie. Wszyscy zadajemy sobie pytanie: kim jestem? z kim? z czym się utożsamiam? kto jest moim wzorcem? duchowym ojcem?

Brak matrycy, która mnie ostatecznie sformatuje i nada mi jakąś w miarę odrębną wyrazistą osobowość, sprawia, że jako człowiek jesteś rozmyty, wewnętrznie psychicznie niezborny
avatar
W praktyce dzieci śmieciarza pozostają zwykle... śmieciarzami?, ponieważ tylko z nim się identyfikują?? Czym skorupka - tym skorupa.

Oczekiwanie, że ludzie zaczną czytać moje felietony/wiersze/pamiętniki/odezwy/satyry/reportaże itd., itd. - i przez to w końcu nabiorą jakiegoś rozumu - to dziecinada. Jaki śmieciarz (z całym szacunkiem!) czyta Homera?!

W tym sensie wszystkie nasze literackie wysiłki /z Noblem czy bez/ to gadki do lustra
© 2010-2016 by Creative Media
×